Często pytacie, dlaczego zmieniłem wydawnictwo. Zbierzmy więc odpowiedzi dotyczące tego zagadnienia poniżej:

1. Czarna Owca zabiegała o mnie dwukrotnie. Wrócili do mnie po jakimś czasie po tym, jak raz uprzejmie odmówiłem. Determinacja u potencjalnego partnera w dowolnym przedsięwzięciu to coś, co zawsze doceniam, nie tylko w sferze biznesowej, ale również ludzkiej.

2. Docenili mój warsztat nie za „Inkuba”, tylko za inną, mniej popularną powieść. To ją zobaczyłem na biurku w trakcie rozmowy.

3. Zaoferowali lepsze warunki finansowe (zaliczka + procent od sprzedaży egzemplarza).

4. Moje powieści będą wychodzić również w formie ebooka i audiobooka. Wielu z Was zależało na tym, by moje prace pojawiały się w wersji elektronicznej. Mnie też, więc był to poważny argument na „Tak”.

5. Właściciele podczas spotkania zrobili na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

6. Większe wydawnictwo to większe możliwości promocyjne. To również większa szansa na ekranizację i tłumaczenia zagraniczne, może adaptację w formie gry wideo, a o tym marzę i taki jest mój cel, do którego będę konsekwentnie dążyć. Dla przykładu: Tomek Sablik sprzedał prawa do ekranizacji „Mojego domu” jeszcze przed premierą tej książki. W moim przypadku za kulisami też wiele się dzieje i mam nadzieję, że już wkrótce będę mógł ogłosić kolejną niespodziankę, za którą będzie stała właśnie Czarna Owca.

7. Chcę pokazać gigantom wydawniczym, że polski horror też może się opłacać, co sprawi, że mogą szukać innych Polaków piszących w tym gatunku. Ewentualny sukces sprzedażowy pozytywnie wpłynie na cały nurt grozy w naszym kraju. Wiele osób mówi mi: „Artur, gdybyś chociaż czasowo porzucił horror i na przykład napisał zwykły kryminał, na pewno sprzedałbyś i zarobił więcej”. Nie zamierzam jednak odchodzić od grozy, bo póki co nie czuję, że chcę stworzyć coś innego. Nie mówię „nigdy”, życie pisze różne scenariusze, ale na ten moment mam pomysły na dziewięć nowych książek z gatunku horroru. Kompletnie różnych, w różnym klimacie, o zróżnicowanej tematyce i o czymś – skłaniających do obserwacji rzeczywistości i przemyśleń. Nie brakuje weny, wciąż mam coś do zaoferowania.

8. Zapewniono mnie, że moje powieści będą miały tę samą oprawę, co w Vesperze. I to się dzieje. Okładkę „Kultora” wykonał ten sam artysta, co przy „Inkubie”, „Gałęzistym” i „Demanie”. Wydawca zostawił mi w jej kwestii wolną rękę. Książka zostanie również wydana na twardo.

9. Po depresji rozpocząłem nowy start, który wiązał się z licznymi zmianami w życiu. Jak na razie wszystkie wychodzą mi na dobre. Wierzę, że trend zostanie zachowany.